Jane - Florence L. Barclay (Rosary)
Na magazynowej wyprzedaży znalazłam książkę w introligatorskiej oprawie. Chociaż brak jej było karty tytułowej, już po kilku chwilach udało mi się ustalić, że to „Jane” (The Rosary) autorstwa Florence L. Barclay, oryginalnie wydana w roku 1909. Mój egzemplarz to 5 wydanie z 1927.
Brytyjka, Florence Louisa Barclay znana była z licznych opowiadań i jedenastu powieści, w tym zekranizowanej w 1921 roku „The Mistress of Shenstone”.
„Jane”, druga powieść Barclay stała się wielkim sukcesem, co zaowocowało tłumaczeniami na osiem języków, a także dała asumpt do nakręcenia aż pięciu (!) filmów. Powieść znalazła się również na szczycie bestsellerów New York Timesa w 1910 roku. Dwadzieścia pięć lat później czasopismo Sunday Circle wydawało „Jane” w odcinkach, a w 1926 roku wybitny francuski dramaturg Alexandre Bisson dokonał jej adaptacji scenicznej.
Powieść opowiada o miłości Jane Champion i Gartha Dalmaina. Oboje pochodzą z brytyjskich wyższych sfer, ale jak to bywa w romansach, nic nie jest tak proste, jak się wydaje. „Jane Champion miała lat trzydzieści. Ktoś powiedział o niej, że była to doskonale piękna kobieta w brzydkiej skórze”. Nic dziwnego, że nie mogła uwierzyć w wyznania miłości młodego malarza, Gartha, który słynął z portretów najpiękniejszych kobiet Wielkiej Brytanii. Powieść przypomina nieco dziewiętnastowieczną operetkę. Mamy tu małe incognito, mamy łamiący serce wypadek, oraz wiele dowodów miłości z obu stron. Bohaterka przywodzi na myśl Jane Eyre. A to, z czym musi się zmierzyć, sytuację pana Rochestera.
I język i styl są archaiczne. Niemniej książkę czytało mi się dobrze. Nie chciałam, żeby Jane była apatyczna i bezwolna, i życzyłam jej remedium na miłość w postaci samorealizacji. Bohaterka okazała się całkiem sympatyczna i odważna, za co jestem wdzięczna autorce. Garth za to zupełnie mnie nie ujął swoim mazgajstwem w obliczu tragedii. Czy książka powinna doczekać się wznowienia? Niekoniecznie. Na swój sposób jest strasznie naiwna i nie przetrwała próby czasu, choć w Wielkiej Brytanii znajduje zwolenników do dziś.
0 Komentarze